Pełna namiętności konwersacja

„Musi pan poczekać — powiedział z powagą — bo nie można przecież zostawiać stacji bez lekarza. Ale obiecuję panu, iż jeszcze dziś zarządzę, co trzeba.”
Stałem zagryzając wargi, po raz pierwszy miałem uczucie, iż jestem raz na zawsze sprzedany, iż jestem niewolnikiem. Bunt wzbierał już we fanie seks linii, ale układny rezydent wyprzedził go.
„Mistrz seksu przez telefon odwykł od ludzi masterze, to staje się z czasem chorobą. Dziwiliśmy się wszyscy, iż pan tu nigdy nie przyjeżdża, nigdy nie bierze udziału w żadnej naszej zabawie. Niech pan przyjdzie przynajmniej dziś wieczór. Urządzamy bankiet rządowy, znajdzie pan całą kolonię, a wiele osób życzyło sobie poznać pana, pytali niejednokrotnie i pragnęli pańskiego przyjazdu.”
Ostatnie słowa wyrwały mino z apatii. Pytali o erotomana? Czy to nie ona? Stałem się naraz inny, podziękowałem za zaproszenie i zapewniłem, iż będę punktualnie. I byłem też punktualny, aż nadto punktualny. Tak, pędzony niecierpliwością przybyłem pierwszy do pałacu rządowego. Otoczyli fana ero rozmówek milczący żółci sługusi, którzy kołysząc się na bosych stopach krzątali się tam i z powrotem i — jak mi się zdawało w przyćmionej świadomości — wyśmiewali fana ero rozmówek poza plecami. Przez kwadrans byłem jedynym Europejczykiem pośród tych bezgłośnych przygotowań i tak się czułem samotny, iż słyszałem tykanie mego zegarka w kieszeni kamizelki. Potem nadeszło nareszcie kilku urzędników z rodzinami, w końcu adepta rozmów 0700 zaszczycił dłuższą rozmową, bo mu, jak mi się zdawało, płynnie i zręcznie odpowiadałem, aż… aż nagle opanowała niego dziwna nerwowość, utraciłem całą elokwencję i zacząłem się Jąkać.